O sobie

moku.i mokurai

Waldemar Walter Brund, malarz
imieniem "mokurai" (cisza gromu) nazwał mnie mój przyjaciel, japoński mnich zen Ejun Iechika

MALARSTWO

Wyobrażenie jest tylko wyobrażeniem, czy będzie to słowo, czy obraz czy dżwięk. Ale to co Niewyrażalne, wyraża się w każdym przejawie istnienia, także w wyobrażeniu. Bo wszystko co istnieje jest Niewyrażalnym.
Dla mnie malowanie jest Ekspresją Rzeczywistości, jak Słońce i Deszcz, i Wiatr. Obraz pojawia się w Duchu, tak jak na Niebie zbierają się Chmury. Gęstnieją, Niebo ciemnieje. I nagle Błysk. Grzmot przetacza się przez Przestrzeń, wstrząsając całym Jestestwem. Szaleje Wiatr, Deszcz Wszechobecny, Niepowstrzymany. I Ty jesteś tym Deszczem, tym Wiatrem, tym Grzmotem, tą Błyskawicą. I nie ma Człowieka, nie ma Ja, nie ma Mnie. Jest Grom. I Wielka Cisza.
A czasem ręka bierze pędzel, dotyka nim płótna i pojawia się obraz. Bez celu, bez kierunku,bez wizji, bez niczego do osiągnięcia. Wiatr, który rzezbi piaskiem niesamowite kształty w skałach pustyni, nie czuje się artystą tworzącym wiekopomne dzieła. On po prostu wieje, śpiewa Pieśń Wszechświata. Bo taka jest Jego Natura. Obrazu nie maluję ja, obraz maluje się sam.